O ZESPOLE RUSH...

...wypowiadają się polscy muzycy

"Tylko Rock", nr 6/94


 

JAN BORYSEWICZ (Lady Pank)

Słucham Rush przez pół roku, a potem robię sobie przerwę... I znowu dorywam się na pół roku. Ten zespół wraca do mnie jak bumerang. Tam jest znakomity basista i doskonały perkusista. Gitarzysta spełnia bardzo ważną rolę, ale nie jest to muzyk, którego solowego grania chętnie bym słuchał. Fascynuje mnie, że ciągle grają w tym samym składzie i jakby tę samą muzykę, że nie ulegają modzie i jadą swoimi patentami. Niby robi się to coraz lepsze, technika idzie do przodu i zmienia się brzmienie, ale to nadal takie samo granie. I za to ich bardzo lubię.


JACEK CHRZANOWSKI (Hey)

Rush był bardzo znaczącym zespołem dla mnie jako dla basisty. Byłem pod dużym wpływem tej muzyki. Jedna płyta swego czasu rzuciła mnie na kolana - Exit... Stage Left. Uważam, że jest to do dzisiaj mistrzostwo świata aranżacyjne, mistrzostwo świata w zakresie wykonania. Kolesie posiadają takie umiejętności techniczne i potrafią je sprzedać w taki sposób, że zapiera dech w piersiach. Na pewno w tamtych czasach niewiele zespołów mogło się z nimi równać. Późniejsze płyty, w rodzaju Signals czy Hold Your Fire, na których jest dużo więcej klawiszy, a mniej ostrego, rockowego grania, już tak bardzo mi się nie podobały. Chociaż twierdzę, że są konsekwentni, że rozwinęli się w sposób zupełnie naturalny...

Osobna sprawa to basista Rush. On ma taki bardzo specjalny sposób grania. Grał wtedy, w okresie Exit..., na Rickenbackerze. To taki bardzo prosty bas, nie nadający się do popisów. Grał na nim palcami przy samym gryfie, co dawało osobliwy rodzaj brzmienia. Na pierwszych płytach Rushu bardzo to słychać. To jest charakterystyczne dla tego zespołu. Poza tym genialny perkusista. Gitarzysta zresztą też...

Nie kupuję ich twórczości w całości, bo zdarzały się im płyty za bardzo popowe, za bardzo ugłaskane, szczególnie te ostatnie. Ale te pierwsze rzeczy, które robili - mimo że zarzucano im wzorowanie się na różnych zespołach hardrockowych - były naprawdę dobre. I mają swój styl, którego się do dziś trzymają, mimo że zostało to bardzo ugrzecznione. Ale wszystko wynika u nich z siebie w naturalny sposób...


WOJCIECH SZADKOWSKI (Collage)

Rush to według mnie jeden z najbardziej efektownych - szczególnie koncertowo - zespołów na świecie. Przede wszystkim wspaniała technika, a aranżacje ją eksponują. Oryginalna i interesująca rytmika sprawia, że Rush jest rozpoznawalny już po paru taktach. Zespół niesłychanie dynamiczny. Jedynym minusem - moim zdaniem - jest gra gitarzysty, który co prawda jest świetnym technikiem, wspaniale operującym brzmieniem i akordami, ale nie potrafi zdobyć się na porywające, spontaniczne, improwizowane sola.

 


I to już koniec wkładki z "Tylko Rocka"


[Z archiwum R]    [Strona główna]