[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]


SIGNALS / SYGNAŁY


Subdivisions (5:33)
The Analog Kid (4:46)
Chemistry (4:56)
Digital Man (6:20)
The Weapon (6:22)
New World Man (3:41)
Losing It (4:51)
Countdown (5:49)
 
 
Signals [16KB]

Wydany: 5.09.1982
Mercury / Polygram
Produkcja: Rush & Terry Brown


SUBDIVISIONS / PODZIAŁY


Rozrzucone na obrzeżach miasta
W geometrycznym porządku
Granica która oddziela
Jasne światła
Od dalekiego nieoświetlonego nieznanego

Gdy dorastasz to wszystko wydaje się takie jednostronne
Wszystkie opinie narzucone
Przyszłość z góry ustalona
Oddzieleni i podzieleni
W strefie masowej produkcji
Nigdzie nie ma miejsca dla marzyciela
Ani dla samotnego odmieńca

Podziały
W salach szkół wyższych
W pasażach handlowych
Dostosuj się albo zostaniesz odrzucony
Podziały
W piwnicznych barach
Na tylnych siedzeniach samochodów
Bądź fajny albo zostaniesz odrzucony

Jakakolwiek ucieczka pomogłaby
Wygładzić niemiłą prawdę
Lecz w przedmieściach nie ma żadnego uroku
Który ukoiłby niespokojne marzenia młodości

Przyciągani jak ćmy dryfujemy do miasta
Do ponadczasowej starej atrakcji
Poszukując akcji
Rozpaleni jak świetliki
By poczuć jak żyje noc

Niektórzy sprzedadzą swoje marzenia za niewielkie żądze
Albo przegrają szczurzy wyścig
Złapani w pułapki
I zaczną marzyć o miejscu
W którym odpoczną po niespokojnym locie
Gdzieś z dala od wspomnienia
Oświetlonych ulic w ciche noce

Podziały
W salach szkół wyższych
W pasażach handlowych
Dostosuj się albo zostaniesz odrzucony
Podziały
W piwnicznych barach
Na tylnych siedzeniach samochodów
Bądź fajny albo zostaniesz odrzucony

Jakakolwiek ucieczka pomogłaby
Wygładzić niemiłą prawdę
Lecz w przedmieściach nie ma żadnego uroku
Który ukoiłby niespokojne marzenia młodości

 


THE ANALOG KID / ANALOGOWY DZIECIAK


Gorące wietrzne sierpniowe popołudnie
Wprawia drzewa w ciągły ruch
Błysk srebrnych liści
Kołyszących się na wietrzyku

Chłopak leży na trawie
Ze źdźbłem w zębach
Niewyraźne uczucie przyspiesza
Bicie jego młodego niespokojnego serca
A żywa bezimienna wizja
Wzmaga w nim pragnienie by odejść

Pobudzają mnie
Pobudzają mnie
Wasze budynki i wasze oczy
Jesienne lasy i zimowe niebo
Pobudzają mnie
Pobudzają mnie
Otwarte morze i światła miasta
Ruchliwe ulice i zawrotne wysokości
Wołacie mnie
Wołacie mnie

Piwnooka dziewczyna z opalonymi nogami
Tańczy na krawędzi jego snu
A jej głos dźwięczy mu w uszach
Jak muzyka z nieba

Chłopak leży na trawie bez ruchu
Wpatrzony w niebo
Jego matka zaczyna go wołać
Gdy jastrząb wzbija się w powietrze
Chłopak ściąga czapkę baseballową
I zakrywa oczy

Pobudzają mnie
Pobudzają mnie
Wasze budynki i wasze oczy
Jesienne lasy i zimowe niebo
Pobudzają mnie
Pobudzają mnie
Otwarte morze i światła miasta
Ruchliwe ulice i zawrotne wysokości
Wołacie mnie
Wołacie mnie

Zbyt wiele rąk na moim życiu
Zbyt wiele uczuć
Zbyt wiele rzeczy w mojej głowie
Gdy odejdę nie wiem
Co mam nadzieję znaleźć
Gdy odejdę nie wiem
Co porzucam

 


CHEMISTRY / CHEMIA


Sygnały nadane
Wiadomość odebrana
Reakcja powoduje działanie
Niepostrzeżenie
Elementarna telepatia
Wymiana energii
Reakcja powoduje kontakt
Nie wiadomo jak

Oko do mnie
Reakcja bardziej gorącego spalania
Dwa do jednego
Odbicie w wodzie
H do O
Jedno nie popłynie bez drugiego
Och ale jak
Łączą się ze sobą?
Elektryczność? Biologia?
Wydaje mi się że to chemia

Uczucie nadane
Uczucie odebrane
Muzyka ogólnie
Pozytywnie
Elementarna empatia
Zmiana współdziałania
Muzyka powoduje kontakt
Naturalnie

Raz dwa trzy
Dodaj bez odejmowania
Dźwięk na dźwięk
Reakcja powielana
H do O
Jedno nie popłynie bez drugiego
Och ale jak
Kontaktujemy się ze sobą?
Elektryczność? Biologia?
Wydaje mi się że to chemia

 


DIGITAL MAN / CYFROWY CZŁOWIEK


Jego świat jest pod obserwacją
Monitorujemy jego pozycję
Wśród twarzy i w miejscach
W których śledzi punkty widzenia

Zbiera skrawki konwersacji
Radio i promieniowanie
Od tancerzy i zakochanych
Odpowiedzi - lecz bez wskazówek

Chciałby spędzić noc w Syjonie
Był przez długi czas w Babilonie
Chciałby polecieć na skrzydłach kochanków
Na tropikalną wyspę Avalon

Jego świat jest w znieczuleniu
Podzielony i syntetyczny
Jego oparcie to giganty
W nauce dnia

Zbiera skrawki informacji
Jest biegły w adaptacji
Gdyż dla obcych i rządzących
Muszą tu zachodzić nieustanne zmiany

Chciałby spędzić noc w Syjonie
Był przez długi czas w Babilonie
Chciałby polecieć na skrzydłach kochanków
Na tropikalną wyspę Avalon

Ma pole siłowe i elastyczne plany
Ma randkę z przeznaczeniem w czarnym sedanie
Pędzi do przodu tak szybko jak się da
Lecz niepotrzebne mu łóżko
Jest cyfrowym człowiekiem

 


THE WEAPON / BROŃ

(Część II trylogii "Strach")
 

Nie ma się czego bać - poza samym strachem?
Nie bólu ani niepowodzenia, nie fatalnej tragedii?
Nie wadliwych części w tej szalonej machinie?
Nie przerwanych połączeń w emocjonalnej chemii?

Żelazną pięścią w aksamitnej rękawiczce
Chronimy się pod bronią
W grze o chwałę, kółka w maszynie
Dokona się twoje królestwo

A to czego się obawiamy
To broń która zostanie wymierzona przeciwko nam

On nie boi się waszego osądu
Zna okropności gorsze od waszego piekła
Trochę obawia się umierania
Lecz o wiele bardziej boi się waszych kłamstw

A to czego się boi
To broń która zostanie wymierzona przeciwko niemu

Czy jakakolwiek część życia może być większa niż życie?
Nawet miłość musi mieć ograniczony czas
A ci którzy spychają nas aby mogli się wspiąć
Czy jakikolwiek zabójca jest wart więcej niż jego zbrodnia?

Jak stalowe ostrze w jedwabnej pochwie
Nie wiemy z czego są zrobione
Oni krzyczą o miłości, lecz gdy dochodzi do czynów
Żyją dla tego czego się obawiają

A wiedza której się boją
To broń która zostanie wymierzona przeciwko nim

 


NEW WORLD MAN / CZŁOWIEK NOWEGO ŚWIATA


Jest buntownikiem i uciekinierem
Jest światłem które zmienia się na zielone
Jest niespokojnym młodym romantykiem
Pragnie uruchomić wielką maszynę
Ma problem ze swoimi truciznami
Lecz wiesz że znajdzie lekarstwo
Oczyszcza swe systemy
Aby zachować czystą naturę

Uczy się jak utrzymać rytm człowieka Starego Świata
Uczy się chwytać żar człowieka Trzeciego Świata

Musi popełnić swoje własne błędy
I nauczyć się naprawiać bałagan który robi
Jest dość stary by wiedzieć co jest dobre
Lecz dość młody by tego nie wybrać
Jest dość szlachetny by zdobyć świat
Lecz dość słaby by go stracić
Jest człowiekiem Nowego Świata

Jest radiowym odbiornikiem
Nastrojonym na fabryki i farmy
Jest pisarzem i aranżerem
I młodzieńcem prężącym muskuły
Ma problemy ze swą mocą
Z bronią na patrolu
Musi przejść po cienkiej linie
I zachować samokontrolę

Próbując zachować dzień dla człowieka Starego Świata
Próbując utorować drogę dla człowieka Trzeciego Świata

Nie interesuje go wczorajszy dzień
Wie że dziś zachodzą nieustanne zmiany
Jest dość szlachetny by wiedzieć co jest dobre
Lecz dość słaby by tego nie wybrać
Jest dość mądry by zdobyć świat
Lecz dość głupi by go stracić
Jest człowiekiem Nowego Świata

 


LOSING IT / TRACENIE


Tancerka zwalnia szaleńczy krok
W bólu i desperacji
Jej zbolałe członki i spuszczona twarz
Lśnią od potu
Sztywna jak drut, jej płuca płoną
Przy najmniejszej przerwie
W jej pamięci przepływają
Echa dawnego aplauzu
Przechodzi po podłodze powłócząc nogami
I zamyka drzwi od swej sypialni

Pisarz patrzy szklanymi oczami
Walczy z pustą stroną
Jego broda siwa, twarz pomarszczona
I zryta łzami wściekłości
Trzydzieści lat temu słowa płynęły
Z namiętnością i precyzją
Lecz teraz jego umysł jest ociemniały i stępiony
Chorobą i niezdecydowaniem
I patrzy przez drzwi kuchni
Tam gdzie już nie wzejdzie słońce

Niektórzy rodzą się by poruszyć świat
By żyć swoimi fantazjami
Lecz większość z nas tylko marzy
O tym jacy chcielibyśmy być
Bardziej smutno jest patrzeć jak to umiera
Niż nigdy tego nie zaznać
Tobie - ślepcowi który niegdyś widział
Tobie bije dzwon

 


COUNTDOWN / ODLICZANIE

Dedykowane, wraz z podziękowaniami, dla astronautów Younga i Crippena
oraz wszystkich ludzi z NASA za inspirację i współpracę

 

Rozpaleni oczekiwaniami
Przybywamy na punkt startowy
Niebo jest wciąż ciemne, zbliża się świt
Na wybrzeżu Florydy
Krążące helikoptery tną noc
Błądzącymi promieniami reflektorów
To magiczny dzień w którym wielka nauka
Łączy się ze wspaniałymi marzeniami

Zalana światłem w mglistej oddali
Gwiazda tego nieziemskiego przedstawienia
Uchodząca para jak oddech
Śpiącego białego smoka
Trzeszczące głośniki, głosy nasilają się
Wznawiają końcowe odliczanie
Wszystkie systemy sprawdzone, 9 sekund do startu
Słońce wschodzi a dramaturgia narasta

Powietrze nasycone - wilgotna nieruchoma masa
Tłumy i kamery
Przejeżdżają samochody pełne widzów
Podniecenie tak mocne że mógłbyś przeciąć je nożem
Wysoka technologia w awangardzie życia

Ziemia pod nami zaczyna drżeć
Czarna chmura rozprzestrzenia się
Piorunujący ryk wstrząsa powietrzem
Jakby eksplodował cały świat
Palące uderzenie złotego ognia
Gdy powoli opuszcza ląd
Odrywa się z potężną siłą
Powietrze wstrząśnięte niesamowitym dźwiękiem

Podniecenie tak mocne że mógłbyś przeciąć je nożem
Wysoka technologia w awangardzie życia
Jak słup chmur
Dym ciągnie się wysoko w górę
Patrzymy zafascynowani
Oczami świata

 


Teksty: Neil Peart


[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]