Signals


Autor: K

Nadesłano: 11.06.2003

 

Skala ocen:
1-dno
2-okropna
3-zła
4-słaba
5-przeciętna
6-niezła
7-dobra
8-bardzo dobra
9-znakomita
10-rewelacyjna

Signals (9)

Zespół zmieniając brzmienie poszedł na całego. Akordy grane przez Alexa zostały zastąpione masą syntezatorowych planów. Śpiew Geddyego urozmaiciło echo dając w połączniu z kibordami senny nastrój, utwory straciły dawną ostrość i surowość. Czy ta radykalna zmiana brzmienia usuwa Signals z grona najlepszych płyt Rush? Może u osób zakochanych w brzmieniu tria z lat 70. tak, ale ja uważam, że to duży plus tego albumu. Szczególnie interesująco zabrzmiał senny efekt w Losing It , Weapon , Subdivision i Countdown , moich ulubionych kompozycji na Signals . Muszę się jednak do czegoś doczepić. Wydaje mi się, że część utworów jest nieco syntetyczna. Bez polotu. Nie wiem. Może to przez tą całą elektronikę, a może mi się tak poprostu wydaje. Oprócz brzmienia urzekły mnie zawiłe linie melodyczne i wyłaniające się z syntezatorowych plam kapitalnie brzmiące solówki Alexa. Słychać, że mieli wtedy pomysły chłopcy Rushowcy. Teksty jak zwykle mocne.

 


Autor: L S D

Nadesłano: 18.10.2005

 

SIGNALS

Produkcja: Rush i Terry Brown

Ten album to chyba najbardziej radykalna zmiana w stosunku do dzieła poprzedniego w całej karierze zespołu. Muzycy postawili tu na wysunięcie na pierwszy plan syntezatorów. W dodatku mają one inne brzmienie niż na wcześniejszych płytach. Brzmienie jakby lekko przytłumione. Jednak trzeba przyznać, że dzięki temu mamy do czynienia z klimatami, jakich wcześniej nigdy na płytach tria nie było.

Pierwszy numer to Subdivision . Wprowadza nas w iście nocny klimat. Zresztą mimo nieco "ciemniejszego" brzmienia jest w tym dalej masa pozytywnej energii. Jest to też moim zdaniem jeden z najlepszych utworów Rush w ogóle. Muszę tu jeszcze szczególnie wyróżnić Neila Pearta , zarówno za grę jak i tekst. Jeśli chodzi o jego perkusję, to gra z niesamowitym swingowym wyczuciem. Wrażenie jest takie jakby taśma z nagraną perkusją była puszczona od tyłu (słychać to dobrze w końcówce utworu). Po Subdivisions mamy dynamiczne The Analog Kid . W tym akurat kawałku wyjątkowo gitara przebija się na pierwszy plan, przynajmniej w zwrotce. Numer został zrobiony według schematu który będzie wykorzystywany w przyszłości. Szybka zwrotka i spokojny refren. Nie zabrakło miejsca na nieco awangardowe solo które pokazuje jak doskonałym gitarzystą jest Alex Lifeson. The Analog Kid to też bardzo przebojowy utwór. Po nim Chemistry to już powrót do masywnych syntezatorowych brzmień. Można założyć że jego tekst mówi o związku między dwojgiem ludzi. Przebija się to przez te wszystkie naukowe porównania. Digital Man ma ciekawą rytmikę i być może jest też najdoskonalszym utworem na Signals. Bardzo ciepłe brzmienie basu oscylujące gdzieś w jazzowych klimatach i świetne atonalne solo. Majstersztyk. Prawdziwym rytmicznym zakrętasem jest natomiast The Weapon . Na Moving Pictures jest numer Vital Signs i myślę, że to pewne rozwinięcie tamtego pomysłu. Pojawia się też kolejne doskonałe solo (pomysłowo nałożone na przesycone kosmicznym brzmieniem instrumenty klawiszowe). New World Man to utwór, który został wydany na singlu. I nie ma się co dziwić, bo oprócz tego, że jest najkrótszy to i najbardziej przebojowy. Niestety zabrakło miejsca na solówkę. Mimo to dobrze się go słucha. Losing It jest najbardziej spokojnym kawałkiem na Signals i chyba najsmutniejszym tekstem w historii zespołu. Opowiada o utraconej młodości na przykładach tancerki baletowej oraz pisarza. Warto dodać jeszcze, że odpowiedni klimat został osiągnięty za pomocą wiolonczeli, na której zagrał gościnnie Ben Mink z grupy FM (nie mylić z brytyjską formacją o identycznej nazwie). Na koniec Countdown . Ma w sobie ten numer sporo z otwierającego Subdivisions , więc idealnie spina całość niczym klamrą. Tekst utworu jest poświęcony dwóm astronautom promu kosmicznego Columbia i opowiada właśnie o starcie tego promu. Napięcie świetnie jest tu stopniowane poprzez pomysłowe użycie syntezatora i mamy do czynienia z doskonałą kompozycja.

Signals to album bardzo dobry i choć nie powtórzył sukcesu Moving Pictures , jest moim zdaniem nawet lepszy od tamtego dzieła. Większość fanów uważa co prawda inaczej i trochę niesprawiedliwie uznając że Rush zagubiło się w syntezatorowych otchłaniach. Polecam jednak wsłuchać się w tą płytę bo chyba żaden inny album Rush nie jest nasycony tyloma różnymi pomysłami aranżacyjnymi (może jedynie Grace Under Pressure mu w tym dorównuje). Na koniec jeszcze fragment z Subdivision: " każda ucieczka może wygładzić nieatrakcyjną rzeczywistość, ale przedmieścia mają to do siebie, że nie potrafią ukoić niespokojnych młodzieńczych marzeń ". Rush na rozdrożu? Nawet jeśli to co z tego?

LSD

 


[Opinie]    [Strona główna]