VAPOR TRAILS - Recenzja

Autor: Jacek

Nadesłano: 12.07.2002


 

Witam! Nie mogłem sobie odmówić przyjemności skomentowania recenzji p. M. Bienieka. A więc ocena płyty: 1 na 5. I ja również jestem ta płytą zaskoczony, na minus oczywiście. Nie przypuszczałem, że panowie z Rush, mający takie techniczne możliwości i doświadczenie pozwolą sobie wydać tego typu album! Dla mnie jest właśnie zaskoczeniem, że panowie ci, dobiegający pięćdziesiątki, grają tak, jakby zaczęli swa karierę - oni są raczej u jej kresu! Dla mnie grupa ta była jedną z nielicznych grup (jedyną?), która potrafiła mieć swe charakterystyczne i łatwo rozpoznawalne brzmienie, pomimo zmian stylistycznych i mód. Muzyka Rush była przemyślana, doskonale zaaranżowana, perfekcyjnie wykonana i MELODYJNA. Wracając do ich ostatniego albumu - niestety, N. Peart nie gra jak natchniony!! Jego gra jest płaska i monotonna - nie do tego przyzwyczaił nas ten genialny perkusista. Zero syntezatorów + ciężkie gitarowe riffy na pierwszym planie, rezultat - każdy utwór podobny do siebie, niestety zero melodii również!! Masz rację, panowie z Rush byli mistrzami aranżacji na poprzednich albumach - na tym już nie! Bardzo brakuje mi przestrzeni i powietrza na tym albumie, który jest przygwożdżony przez ważące tony gitarowe pasaże A. Lifesona (nawet nie solówki, których nie ma!). Płyta jest koszmarnie źle nagrana i zmiksowana. Na niektórych utworach słychać wyraźnie zniekształcenia i trzaski, co w epoce płyt nagrywanych w HDCD jest niedopuszczalną sprawą. Płyta sprawia wrażenie nagranej w garażu za pomocą jednego mikrofonu (!!). Gdyby nie charakterystyczny głos G. Lee, nigdy bym nie zgadł że to jest Rush! Uważam, że jest to jedna z najsłabszych płyt tego zespołu. Mam nadzieję, że ich kolejna płyta (jeśli takowa będzie) będzie lepsza i inna! Ostatnim pytaniem jest: dlaczego panowie z Rush popełnili taka płytę? Zdobyć młodszych słuchaczy? Chyba nie w ten sposób - grup grających głośno i czadowo jest setki. Rush BYŁ jedynym...

 


[Opinie]    [Strona główna]