[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]


HOLD YOUR FIRE / PODTRZYMUJCIE SWÓJ OGIEŃ


Force Ten (4:28)
Time Stand Still (5:07)
Open Secrets (5:37)
Second Nature (4:35)
Prime Mover (5:19)
Lock and Key (5:08)
Mission (5:15)
Turn the Page (4:53)
Tai Shan (4:14)
High Water (5:32)
 
 
Hold Your Fire [3KB]

Wydany: Wrzesień 1987
Mercury / Polygram
Produkcja: Rush & Peter Collins


FORCE TEN / SIŁA DZIESIĘĆ


Trudne czasy
Wymagają trudnych rozmów
Wymagają wytrwałych serc
Wymagają trudnych piosenek
Wymagają

Możemy powstawać i upadać jak imperia
Przypływać i odpływać jak fale
Być próżni i chytrzy, pokorni i głupi
Możemy trafiać i chybiać jak duma
Możemy krążyć wokoło jak huragany
Tańczyć i śnić jak kochankowie
Rzucać się na dzień jak drapieżne ptaki
Albo jak padlinożercy z ukrycia

Spójrz w oko burzy
Wypatruj bezkształtnej siły
Rozejrzyj się - na widok i brzmienie
Spójrz, wypatruj, rozejrzyj się

Trudne czasy
Wymagają trudnych rozmów
Wymagają wytrwałych serc
Wymagają trudnych piosenek
Wymagają

Możemy poruszać się z dzikim wdziękiem
W rytmie nocy
Chłodni i dalecy jak tańczące dziewczęta
W gorącym rytmie i światłach
Możemy nosić różę miłości
Zapach joie de vivre
Przewrażliwione serca na naszych rękawach
Lub skórze grubej jak u złodziei

Wznosząc się i opadając z siłą dziesięć
Obracamy światem i lecimy z wiatrem

Trudne czasy
Wymagają trudnych rozmów
Wymagają wytrwałych serc
Wymagają trudnych piosenek
Wymagają

Spójrz w oko burzy
Wypatruj bezkształtnej siły
Rozejrzyj się - na widok i brzmienie
Spójrz burzy w oczy
Wypatruj morza i nieba
Rozejrzyj się - na widok i brzmienie
Spójrz, wypatruj, rozejrzyj się

Trudne czasy wymagają wytrwałych serc
Trudne czasy wymagają trudnych rozmów

 


TIME STAND STILL / ZATRZYMAĆ CZAS


Odwracam się plecami do wiatru
By złapać oddech
Zanim ruszę dalej
Pędzony naprzód nie mam wolnej chwili
Aby spędzić wieczór przy drinku z przyjacielem
Pozwalam aby moja skóra stała się zbyt cienka
Chciałbym się zatrzymać
Nie ważne co udaję
Jak jakiś pielgrzym
Który uczy się być ponad wszystko
Uczy się żyć tak jakby każdy krok był ostatnim

Zatrzymać czas
Nie oglądam się za siebie
Lecz chciałbym teraz rozejrzeć się dookoła
Zobaczyć więcej ludzi i miejsc które mnie otaczają
Zatrzymać czas

Zamrozić tą chwilę na trochę dłużej
Odebrać każde wrażenie trochę silniej
Doświadczenie wymyka się...
Zatrzymać czas

Odwracam się twarzą do słońca
Zamykam oczy
Odrzucam swoją obronę
We wszystkie rany których nie mogę uleczyć
Pozwalam aby moja przeszłość mijała zbyt szybko
Nie ma czasu aby się zatrzymać
Gdybym mógł to zwolnić
Jak kapitan którego statek osiada na mieliźnie
Mogę czekać aż nadejdzie przypływ

Zatrzymać czas
Nie oglądam się za siebie
Lecz chciałbym teraz rozejrzeć się dookoła
Zobaczyć więcej ludzi i miejsc które mnie otaczają

Zamrozić tą chwilę na trochę dłużej
Odebrać każde wrażenie trochę silniej
Odebrać każde wrażenie trochę silniej
Zamrozić tą chwilę na trochę dłużej
Niewinność wymyka się...
Zatrzymać czas

Zatrzymać czas
Nie oglądam się za siebie
Lecz chciałbym teraz rozejrzeć się dookoła
Zobaczyć więcej ludzi i miejsc które mnie otaczają
Zatrzymać czas

Lato szybko mija, noce stają się chłodniejsze
Dzieci dorastają, starzy przyjaciele starzeją się
Zamrozić tą chwilę na trochę dłużej
Odebrać każde wrażenie trochę silniej
Doświadczenie wymyka się...
Zatrzymać czas

 


OPEN SECRETS / ODKRYTE TAJEMNICE


To stało się tuż koło mnie
W porę przyszło mi do głowy
Wyglądałem przez okno
Powinienem był zamiast tego spojrzeć na twoją twarz
To stało się tuż koło mnie
Kolejny mur
Powinna była nadejść chwila
W której pozwoliliśmy aby padły nasze bariery
Nigdy nie chodziło mi o to o czym myślisz
Zupełnie nie o to mi chodziło

Myślę że czasami mamy takie uczucia
Z którymi nie możemy pozostawać w niezgodzie
Niektóre z nich spłonęły na naszych sufitach
Niektórych uczyliśmy się będąc dziećmi
To co ukrywamy
Nigdy nie pozwoli nam dojrzeć
Czas uleczy rany
Musisz tylko na to pozwolić

Zamknięty dla własnej ochrony
Odkryty na twoje szyderstwa
Pomiędzy tymi dwoma kierunkami
Jest czasami rozdarte moje serce
Leżę przebudzony wśród moich tajemnic
Które wirują wokół mojej głowy
Coś co w jakiś sposób mi umknęło
Coś czego nie powinnaś była powiedzieć
Wyglądałem przez okno
Powinienem był zamiast tego spojrzeć na twoją twarz

Myślę że czasami mamy takie uczucia
Z którymi nie możemy pozostawać w niezgodzie
Niektóre z nich spłonęły na naszych sufitach
Niektórych uczyliśmy się będąc dziećmi
To co ukrywamy
Nigdy nie pozwoli nam dojrzeć
Czas uleczy rany
Musisz tylko na to pozwolić

Nie znajduję rozgrzeszenia
W moim racjonalnym punkcie widzenia
Może niektóre rzeczy są instynktowne
Lecz jedno możesz zrobić
Możesz spróbować mnie zrozumieć
Ja mógłbym spróbować zrozumieć ciebie...

 


SECOND NATURE / DRUGA NATURA


Memorandum do wysokiego urzędu
List otwarty do rządzących
Dla Boga, króla, głowy stanu
Władcy przemysłu
Dla tych którzy pociągają za sznurki
Czy nikt nie rozumie?

To powinna być druga natura
To znaczy miejsca w których żyjemy
Porozmawiajmy o tym poważnie
Nie jesteśmy nieczuli
Wiem że postęp nie zna cierpliwości
Lecz coś trzeba dać

Wiem że jesteś inny
Wiesz że ja ta jestem taki sam
Jesteśmy oboje zbyt zajęci
By przyjąć na siebie winę
Chciałbym coś zmienić
Ale ty nie masz czasu
Nie możemy wciąż uważać
Że to zbrodnia bez ofiar
Nikt nie jest bez winy
Lecz my wszyscy nie mamy wstydu
Zwalczamy ogień
Jednocześnie podsycając płomienie

Ludzie muszą dokonywać wyborów
A wybory muszą zyskać poparcie
Ludzie są z reguły przyzwoici
Wypowiadaliby konwencjonalne mądrości
Jednak czytamy o wyjątkach
Każdego dnia w gazetach

To powinna być druga natura
Przynajmniej tak to czuję
Teraz spocznę w krainie marzeń
Wiem że doskonałość nie istnieje naprawdę
Myślałem że moglibyśmy się zbliżyć
Lecz jestem gotów zawrzeć układ

Dzień dzisiejszy jest inny a jutrzejszy taki sam
Trudno przyjmować świat takim jaki jest
Zbyt wiele wodospadów nas porywa
Zbyt wielu kapitanów wciąż kieruje nami w złym kierunku
Ciężko wytrzymać tą gorączkę
Trudno kogoś obwinić
Zwalczać ogień
Gdy podsycamy płomienie

 


PRIME MOVER / ŹRÓDŁO ENERGII


Podstawowy elementarny instynkt przetrwania
Wzbudza wielkie namiętności
Drżyj o to by przeżyć
Prądy zmienne w napierającej fali
Racjonalny opór przeciwko niemądremu popędowi
Wszystko może się zdarzyć

Od chwili koncepcji
Do momentu prawdy
W chwili kapitulacji
Do istoty dowodu
Od chwili zapłonu
Do ostatniej jazdy
Do celu podróży nie można dotrzeć
Wszystko może się zdarzyć

Podstawowe temperamentne
Filtry na naszych oczach
Zmieniają naszą percepcję
Soczewki polaryzują
Prądy zmienne wymuszają grę rąk
Racjonalne odpowiedzi wymuszają zmianę planów
Wszystko może się zdarzyć

Od punktu na kompasie
Do magnetycznej północy
Położenie igły
Zmienia się w przód i wstecz
Od chwili wejścia
Aż wypali się świeca
Do punktu wyjściowego
Nie ma powrotu
Wszystko może się zdarzyć

Wprawiam koła w ruch
Włączam wszystkie maszyny
Uruchamiam programy
I uciekam za kulisy
Wprawiam chmury w ruch
Włączam światło i dźwięk
Uaktywniam okno
I patrzę jak świat się kręci

Od chwili koncepcji
Do momentu prawdy
W chwili kapitulacji
Do istoty dowodu
Od chwili zapłonu
Do ostatniej jazdy
Do celu podróży nie można dotrzeć
Wszystko może się zdarzyć

 


LOCK AND KEY / ZAMEK I KLUCZ


Nie chcę mierzyć się z zabójczym instynktem
Ukazywać go w tobie lub we mnie

Przewozimy delikatny ładunek
Poniżej linii wody
Tykający jak bomba czasowa
Prymitywnie zaprojektowana
Pod najlepszymi uczuciami
Tą powłoką ucywilizowania
Serce samotnego myśliwca
Strzeże niebezpiecznej granicy
Równowaga może się czasami zachwiać
Silne emocje mogą przeważyć szalę

Nie chcę uciszać desperackiego głosu
Dla celów bezpieczeństwa
Nikt nie chce dokonać straszliwego wyboru
Za cenę bycia wolnym
Nie chcę mierzyć się z zabójczym instynktem
Ukazywać go w tobie lub we mnie
Więc trzymamy go zamkniętego na klucz

To nie jest kwestia litości
To nie jest kwestia prawa
Wielu ludzi zabije cię
Z jakiegoś fanatycznego powodu
To nie jest kwestia sumienia
Szukania możliwej przyczyny
To tylko kwestia instynktu
Kwestia fatalnych wad
Nie ma nagrody za sprzeciw
Nie ma wsparcia, nie ma aplauzu

Nie chcę uciszać desperackiego głosu
Dla celów bezpieczeństwa
Nikt nie chce dokonać straszliwego wyboru
Za cenę bycia wolnym
Nie chcę mierzyć się z zabójczym instynktem
Ukazywać go w tobie lub we mnie
Więc trzymamy go zamkniętego na klucz

Nie chcemy stać się ofiarami
Z tym wszyscy się zgadzamy
Więc zamykamy zabójczy instynkt
I wyrzucamy klucz

 


MISSION / MISJA


Podtrzymujcie swój ogień
Niech jasno płonie
Podtrzymujcie płomień aż zrodzi marzenie
Duch razem z wizją to marzenie z misją

Słucham ich pasjonującej muzyki
Czytam słowa które dotykają mojego serca
Patrzę na ich emocjonalne obrazy
Tajemnice które ich wyróżniają
Gdy odczuwam te potężne wizje
Które ich ogień pobudził do życia
Chciałbym mieć taki instynkt
Chciałbym mieć tą energię

Duchy wzlatują w niebezpiecznej misji
Rozpalone wyobrażenia
Skupione na wzniosłych ambicjach
Strawione przez jedną żądzę
W mocy bezimiennego władcy
Niewolnik obsesji
Duch razem z wizją to marzenie z misją

Patrzę jak ich obrazy migoczą
Przynosząc życie na martwy ekran
Chodzę po ich pięknych budynkach
I chciałbym mieć ich marzenia
Lecz marzenia nie potrzebują działania
Aby ich iskra żyła
Obsesja wymaga czynów
Duma wzmaga energię

Duchy wzlatują w niebezpiecznej misji
Rozpalone wyobrażenia
Skupione na wzniosłych ambicjach
Strawione przez jedną żądzę
W mocy bezimiennego władcy
Niewolnik obsesji
Duch razem z wizją to marzenie z misją

To żadna pociecha
Dla tych którzy tego nie posiadają
Wiedzieć jak oni się zmagali
Jak cierpieli z tego powodu
Gdyby ich życia były egzotyczne i dziwne
Z chęcią zamieniliby je
Na coś bardziej zwykłego
Może na coś bardziej mądrego
Wszyscy płacimy bajeczną cenę
Za nasze wizje raju
Lecz duch razem z wizją to marzenie z misją
Duch razem z wizją to marzenie z misją

 


TURN THE PAGE / ODWRACAMY STRONĘ


Nic nie może przetrwać w próżni
Nikt nie może istnieć zupełnie sam
Udajemy że to zdarza się jedynie obcym
Wszyscy mamy swoje własne problemy
Wystarczy nauczyć się dzielić swoimi przyjemnościami
Nie uśmierzymy bólu współczuciem
Możemy tylko dać się zapamiętać
Kiwamy głowami nad tragedią

Każdego dnia stajemy w kapsule czasu
Spływając rzeką z przeszłości
Każdego dnia stajemy w tunelu aerodynamicznym
Twarzą w stronę nadchodzącej szybko przyszłości
To tylko taki wiek
To tylko taki okres
My się odcinamy
Odwracamy stronę

Patrzymy na długoterminową prognozę
Wychwytujemy wszystkie imiona w wiadomościach
Sprawdzamy stan narodu
Uczymy się środowiskowego bluesa
W końcu prawda jest ruchomym celem
Dzielenie włosa i kawałki które nie pasują
Jak można kogokolwiek oświecić
W końcu prawda jest tak słabo naświetlona

Każdego dnia stajemy w kapsule czasu
Spływając rzeką z przeszłości
To tylko taki wiek
To tylko taki okres
My się odcinamy
Odwracamy stronę

To tylko taki wiek
To tylko taki okres
My się odcinamy
Odwracamy stronę

Każdego dnia stajemy w kapsule czasu
To tylko taki wiek
My się odcinamy
Odwracamy stronę
Spływając rzeką z przeszłości
Każdego dnia stajemy w tunelu aerodynamicznym
To tylko taki okres
My się odcinamy
Odwracamy stronę
Twarzą w stronę nadchodzącej szybko przyszłości

 


TAI SHAN


Wysoko na świętej górze
Na szczycie siedmiu tysięcy stopni
W złotym świetle jesieni
W powietrzu była magia
Chmury otoczyły wierzchołek
Wiał mocny zimny wiatr
Wśród cichych świątyń
I napisów wyrytych w złocie
Gdzieś wśród moich instynktów
Ten pierwotny zapanował

Stałem na szczycie góry
A Chińczyk śpiewał mi
W spokojnej mgiełce czasu żniw
Pieśń o wieczności

Jeśli wzniesiesz ręce do nieba
Będziesz żył sto lat
Stałem tam jak mistyk
Zagubiony w atmosferze
Nagle chmury rozdzieliły się
Przez chwilę mogłem ujrzeć
Wzór krajobrazu
Sięgającego do morza na wschodzie
Spojrzałem na teraźniejszość
Z perspektywy czterdziestu stuleci

Stałem na szczycie góry
A Chińczyk śpiewał mi
W spokojnej mgiełce czasu żniw
Pieśń o wieczności

Pomyślałem o czasie i przestrzeni
Cierpieniach historii
Usłyszałem nadzieję i głód
Gdy Chińczyk śpiewał dla mnie

 


HIGH WATER / WYSOKA WODA


Gdy wody wezbrały w ciemnościach
Tuż po nieskończonym potopie
Wpłynęły do naszej pamięci
Wpłynęły do naszej krwi

Gdy coś przebiło się przez powierzchnię
By ujrzeć rozgwieżdżone niebo
Wciąż czujemy tą zależność
Gdy woda zabiera nas do domu
W mgiełce wody nad oceanem
Woda zabiera cię do domu

Spadająca z masywnych gór
Jakby wybuchło serce ziemi
Wypływająca z marmurowych fontann
W snach spragnionych na pustyni

Coś płynęło przez dżungle
Tam gdzie snują się potężne rzeki
Coś przełamuje ciszę
Gdy woda zabiera nas do domu
Słyszę głosy nie wypowiadające słów
Woda zabiera cię do domu

Fale które rozbijają się o wybrzeże
Ulewy tropikalnego deszczu
Płynące poza naszą pamięcią
Płynące w naszych żyłach

Gdy coś opuściło ocean
By wspiąć się na grzbiet fali
Wciąż czujemy tą radość
Gdy woda zabiera nas do domu
W ulewnym deszczu zbawienia
Woda zabiera mnie do domu

 


Teksty: Neil Peart


[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]