[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]


CARESS OF STEEL / PIESZCZOTA STALI


Bastille Day (04:37)
I Think I'm Going Bald (03:37)
Lakeside Park (04:08)
The Necromancer (12:30)
I. Into Darkness (4:12)
II. Under The Shadow (4:25)
III. Return of the Prince (3:52)
The Fountain of Lamneth (19:59)
I. In the Valley (4:18)
II. Didacts and Narpets (1:00)
III. No One at the Bridge (4:19)
IV. Panacea (3:14)
V. Bacchus Plateau (3:13)
VI. The Fountain (3:49)
 
 
Caress of Steel [14KB]

Wydany: Wrzesień 1975
Mercury / Polygram
Produkcja: Rush & Terry Brown


BASTILLE DAY / DZIEŃ BASTYLII


Nie ma chleba, niech jedzą ciasto
Oni biorą bez końca
Ukażcie owoce szlachetnego urodzenia
Zmyjcie sól, niech wsiąknie w ziemię
Lecz oni idą na Bastylię
La gilotyna zażąda swej krwawej nagrody
Uwolnijcie niewinnych z lochów
Król uklęknie, a jego królestwo niech powstanie

Skrwawiony aksamit, brudne koronki
Nagi strach na każdej twarzy
Popatrz jak chylą głowy by umrzeć
Tak jak my kłanialiśmy się gdy oni przejeżdżali
A my idziemy na Bastylię
La gilotyna zażąda swej krwawej nagrody
Śpiewajcie, o chóry kakofonii
Król ukląkł aby powstało jego królestwo

Lekcje przerabiane lecz nigdy nie wyuczone
Wokół nas płonie gniew
Kierujcie przyszłością za pomocą przeszłości
Dawno temu stworzono formę
Gdy oni szli na Bastylię
La gilotyna zażądała swej krwawej nagrody
Posłuchajcie echa wieków
Władza to nie wszystko co kupują pieniądze

 


I THINK I'M GOING BALD / ZDAJE MI SIĘ ŻE ŁYSIEJĘ


Spojrzałem dzisiaj w lustro
Moje oczy nie wyglądały zbyt jasno
Straciłem jeszcze kilka włosów
Zdaje mi się że łysieję
Zdaje mi się że łysieję

Wydaje się że zaledwie wczoraj
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy całą noc o marzeniach
Marzeniach młodości
I prostych prawdach
Teraz jesteśmy tacy zajęci
Tacy zajęci życiem

Przejdź się po targowisku próżności
Wszędzie uliczki wspomnień
Tam przechadza się Wall Street
Z fryzurą z rozpuszczonych włosów

Kiedyś kochaliśmy kwiaty
Teraz pytamy o cenę ziemi
Kiedyś wybieraliśmy wodę
Lecz teraz musi być wino
Teraz jesteśmy
I zobaczyliśmy
Jaką cenę ma spokojne sumienie
Zabiera kawałek mojego umysłu

Moje życie się wymyka
Starzeję się z każdym dniem
Lecz nawet wtedy gdy będę siwy
Wciąż będę siwy na swój sposób

 


LAKESIDE PARK / PARK NAD JEZIOREM


Straganiarze nawołują
Spróbuj szczęścia u mnie
Karuzela gwiżdże
Tą samą starą melodię
Tysiąc cudów za dziesięć centów
Kto prosiłby o więcej
Kieszeń pełna srebra
Klucz do bram nieba

Park nad jeziorem
Wierzby na wietrze
Park nad jeziorem
Tak wiele wspomnień
Wesołe przejażdżki
Światła targu
Gwiazdy lśniące
W letnie noce

Dni bosej wolności
Ściganie się z falami
Noce tajemnic w świetle gwiazd
Trzask palonego drewna
Picie pod latarnią morską
Palenie na molo
Patrzyliśmy jak magia
Blednie z każdym rokiem

Park nad jeziorem
Wierzby na wietrze
Park nad jeziorem
Tak wiele wspomnień
Wesołe przejażdżki
Światła targu
Gwiazdy lśniące
W letnie noce

Wszyscy gromadzili się
Dwudziestego czwartego maja
Siadając na piasku
Oglądali pokaz sztucznych ogni
Tańczące płomienie na plaży
Wspólne śpiewanie piosenek
Choć to tylko wspomnienie
Niektóre wspomnienia będą trwać wiecznie

 


THE NECROMANCER / CZARNOKSIĘŻNIK


I. INTO DARKNESS / W CIEMNOŚĆ

Gdy szare oznaki świtu zabarwiają niebo na wschodzie, trzej wędrowcy, ludzie z Doliny Wierzb, wyłaniają się z cienia lasu. Przeprawiwszy się przez Rzekę Świtu, skręcają na południe, podróżując w kierunku mrocznych i odpychających krain Czarnoksiężnika. Nawet teraz można odczuć siłę jego straszliwej mocy, osłabiającej ciało i zasmucającej serce. W końcu staną się pustymi widmami bez umysłów, obdartymi z woli i duszy. Jedynie ich pragnienie wolności wywołuje w nich głód zemsty...

Cisza otula las
Gdy ptaki obwieszczają świt
Trzech wędrowców przeprawia się przez rzekę
I podróżuje na południe
Droga jest pełna niebezpieczeństw
Powietrze przepełnione strachem
Poczucie jego bliskości
Ciąży jak smocze łzy

 

II. UNDER THE SHADOW / W CIENIU

Strzępy czarnej chmury snują się po zakrytym niebie. Czarnoksiężnik obserwuje swymi magicznymi pryzmatami oczu. Widzi wszystkie swoje ziemie i jest już świadomy obecności trzech bezradnych intruzów uwięzionych w jego kryjówce...

Przesiadując w wieży
Obserwuje swój kraj
Więzi wszystkie stworzenia
Nie są w stanie stawić oporu
Patrząc w swoje pryzmaty
Wie że są blisko
Prowadzi ich do lochu
Widma otępiałe ze strachu
Chylą głowy pokonani

 

III. RETURN OF THE PRINCE / POWRÓT KSIĘCIA

Przybywa wojownik. Książę By-Tor pojawia się by walczyć o uwolnienie z okowów długich lat. Czar zostaje złamany. Mroczne Krainy stają się jasne, Duch Czarnoksiężnika odlatuje w noc.

Atakując znienacka
By-Tor uśmierca swego wroga
Ludzie mogą teraz uciec
Z podziemnych labiryntów
Duch Czarnoksiężnika
Przesuwa się jak cień po niebie
By pogrążyć kolejny kraj w ciemnościach
Złymi pryzmatami oczu

 
Godzina wieńczy dzień, autor kończy dzieło

 


THE FOUNTAIN OF LAMNETH / FONTANNA LAMNETH


I. IN THE VALLEY / W DOLINIE

Narodziłem się
Oto ja
Jestem nowy
Jestem wolny
Patrzcie na mnie
Jestem młody
Obraz niewidziany
Życie nie opiewane

Moje oczy właśnie się otworzyły
I są otwarte bardzo szeroko
Z obrazami wokół mnie
Nie identyfikuję się
Rozpoznaję tylko jeden niewyraźny kształt
Ten który uspakaja i karmi
Mój sposób na życie jest łatwy
I tak prosty jak moje potrzeby

Jednak moje oczy są przyciągane
Przez góry na wschodzie
Które fascynują i urzekają
Nie dają spokoju memu sercu
Góry trzymają wschodzące słońce
W więzieniu nocy
Aż wyrwawszy się ze skalistych łańcuchów
Światło zalewa dolinę

Żyję przez jeden długi świt
Wszystko jest dla mnie nowe
Nigdy nie patrzyłem jak niebo blednie
Ani nie spacerowałem po polach pokrytych rosą
Nie wiem co to znaczy "z prochu w proch"
Żyję od oddechu do oddechu
Żyję po to aby wspiąć się na tą górę
Do Fontanny Lamneth

 

II. DIDACTS AND NARPETS / UCZYCIELE I DZORICE

Zostań!
Pracuj!
Myśl!
Zdobywaj!
Walcz!
Śmiej się!
Idź!
Nie!
Żyj!
Dawaj!
Prawda!
Czekaj!

POSŁUCHAJ!

 

III. NO ONE AT THE BRIDGE / NIKOGO NIE MA NA MOSTKU

Krzycząc powracam do świadomości
Ziąb ściska moją skórę
Niebo wali się gwałtownie
Ciągnięte przez ryczące wiatry
Morska piana rozmazuje mi widok
Fale przetaczają się szybko
Ocalcie mój statek wolności
Jestem bezradny przywiązany do masztu

Wołam o kierunek
Lecz nie ma nikogo przy sterze
Krzyczę o zbawienie
Lecz nikt mnie tam nie słyszy
Wykrzykuję błagania
Gdyż wir jest już blisko
Wrzeszczę w desperacji
Lecz nikt nie chce słuchać

Przypominam sobie jak po raz pierwszy
Wziąłem ster w swoje ręce
Chwyciłem go niecierpliwie
I pożeglowałem do nieznanych krain
Lecz teraz morze jest zbyt wzburzone
A ja nie rozumiem
Dlaczego moja załoga musi mnie opuszczać
Gdy potrzebna mi dłoń która wskaże drogę

 

IV. PANACEA

Biel zdezorientowania
Rozwija się przed moim umysłem
Rozglądam się zadziwiony
Czy opuściło mnie życie
Wychwytuję woń ambry
I odwracam głowę zaskoczony
Mój wzrok został złapany i uwięziony
I jestem bezradny, zahipnotyzowany

Panaceo, lśniąca gracjo
Och pozwól mi dotknąć twej delikatnej twarzy
Oczarowanie spada na mnie
I wiem że nie mogę odejść

Oto sens mojego życia
Schronienie przed burzą
Uspakaja moje problemy
Swym ciałem, miękkim i ciepłym
Nadzy w naszej jedności
Uśmiech za każdą łzę
Delikatne dłonie które obiecują mi
Spokój przez wszystkie lata
Jednak wiem że muszę odejść
Przed światłem świtu

Panaceo, czysta namiętności
Nie mogę się oprzeć twemu delikatnemu powabowi
Moje serce będzie leżeć przy tobie
A moje ciało włóczęgi będzie cierpieć

 

V. BACCHUS PLATEAU / PŁASKOWYŻ BACHUSA

Kolejny dzień bez końca
Szare sylwetki
Kolejna szklanka wina
Picie z lśniącymi oczami
Za dni bez tego ziąbu rano
Długie noce które wypadły z pamięci

Napełnij jeszcze jeden puchar
Z beczki rocznik 43
Szkarłatne mgliste wspomnienie
Niewyraźny przelotny obraz mnie
Oddajcie mi mój cud
Mogę dać coś jeszcze
To chyba nie ma znaczenia
Niewiele już pozostało
Niewiele już pozostało do przeżycia

Kolejny mglisty świt
Góry niemal znikły
Kolejny strach z wątpliwości
Droga nie jest taka jasna
Moja dusza staje się coraz bardziej zmęczona
A koniec jest coraz bliżej

Napełnij jeszcze jeden puchar
Z beczki rocznik 43
Szkarłatne mgliste wspomnienie
Niewyraźny przelotny obraz mnie
Oddajcie mi mój cud
Mogę dać coś jeszcze
To chyba nie ma znaczenia
Niewiele już pozostało
Niewiele już pozostało do przeżycia

 

VI. THE FOUNTAIN / FONTANNA

Patrz - mgła się podnosi
Słońce się przebija
Widzę jak stopnie stają się lżejsze
Gdy osiągam ostatnie z nich
Słyszę tańczące wody
Muszę się zbliżać
Czuję jak serce mi wali
Nadzieja i obawa gotowe do walki

Teraz wreszcie padam
Przed Fontanną Lamneth
Myślałem że będę śpiewał
Lecz jestem zmęczony, brak mi tchu
Wiele podróży tu się kończy
Lecz tajemnica jest ta sama
Życie to tylko świeca
A marzenie musi ją zapalić

Klucz, koniec, odpowiedź
Odarte z okrycia
To wszystko jest wciąż pomieszaniem
A łzy napływają mi do oczu
Choć dotarłem do drogowskazu
To naprawdę nie jest koniec
Jak stare słońce za górami
Będę znów się wspinał

Jestem w ruchu
Jestem nieruchomy
Płaczę
Jestem niewzruszony
Jestem cały
Jestem rozbity
Zawsze będę
Na początku

Jednak... jestem

 


Teksty: Rush


[ Teksty oryginalne ]   [ Teksty utworów ]   [ Strona główna ]