WINNICA KTÓRA TĘTNI ŻYCIEM!

Wywiad z Geddym Lee w którym opowiada on
o swojej pasjii związanej z winem.

Autor Greg Bolton, City Bites, nr 04-05/2005

Tłumaczenie : ślusarz


 

WINNICA KTÓRA TĘTNI ŻYCIEM!

Trasy koncertowe z Rush były dla Geddy'ego Lee jedną szansą na poznanie świata.
Kolekcjonowanie wyśmienitych win- drugą.

Geddy Lee prowadzi mnie po spiralnych schodach, które znajdują się pod kuchnią jego domu w śródmieściu Toronto. Na dole są ciężkie drewniane drzwi i kamienny próg. Wszystko to wygląda dokładnie tak jak powinno wyglądać wejście do winnicy. Wchodze za nim do środka i rzucam oko na kilkanaście świetnie oznakowanych, pionowych półek na których trzyma wina, w szczególności czerwone, z Rodanu, Bordeauxi a przede wszystkim z Burgundii.
"Mam prawdziwego fioła na punkcie win Burgundzkich" wesoło rzuca. W mojej głowie rozpoczyna się prawdzina bitwa; w jednej ręce subtelność, delikatność, przyziemski pinot noir; w drugiej mrożący krew z żyłach strach, że za chwilę coś wywrócę. Ale pokój jest przestrzenny i zadbany. Lee jest zupełnym przeciwieństwem typowego wielbiciela win.
Mimo wszystko, to imponująca piwnica, ale to nie ona jest tutaj główną atrakcją... "Budując to myślałem, że tak duże pomieszczenie nigdy nie będzie mi potrzebne, ale..."
Jego głos staje się coraz cichszy, kiedy zaczyna schodzić na dół pomieszczenia. Staje przy kolejnych drzwiach- identycznych do pierwszych. Bierze klucz i otwiera drzwi, wchodzi do środka- ja pocichu gwiżdzę.
"Trochę straciłem nad tym kontrolę"- odpowiada.

W późnych latach 70. gdy inni muzycy hard-rockowi niszczyli apartamenty i obalali Smirnoffa z równą chęcią, Lee, grający koncerty z Rush przyjął bardziej cywilizowany zwyczaj. "Przede wszystkim"-wyjaśnia Lee z nad dymu kawy, siedziąc w salonie-"byliśmy na trasie cały czas i bardzo często dostawaliśmy jakieś prezenty od organizatorów". Gitarzysta Alex Lifeson, założyciel zespołu i wieloletni przyjaciel Geddy'ego był już w tym czasie kolekcjonerem win, kiedy więc promotorzy zapytali się ich czego potrzebują po koncercie- Lee opowiada- " poprosiliśmy o wino". Potem Lee i Lifeson uczynili próbowanie win częścią koncertowego rytułału; polowanie na restauracje i sklepy z winem stało się sposobem na poznawanie miast. Koncertowanie stało się zwiedzaniem.

"Budując to myślałem, że tak duże pomieszczenie nigdy nie będzie mi potrzebne, ale... trochę straciłem nad tym kontrolę".

Pomimo własnej pasji, Lee opierał się przed poważnym kolekcjonowaniem win, obawiając się, że może to przyćmić inne jego obowiązki- "jak pozostałe moje obsesyjne hobby"- żartuje- ale około 15 lat temu został zaintrygowany przez ciemniejsze wina i do dziś ma ich około 100 butelek w kolekcji. W książkach szukał informacji na temat róznych roczników win i dzięki temu powiększał swoją wiedzę na ten temat. "Nie możesz przez dłuższy czas czytać o winie i nie być spragnionym"- mówi."Więc probowałem te wina, otwierałem butelki, siedziałem w swojej winnicy przez te wszystkie lata. Zupełnie mi odbiło".

Swoją kolekcję szacuje na liczbę, której- "sam wolę nie liczyć"- w 90% na wina francuskie, równierz niemieckie i te z Północnych Włoch. "I oczywiście szampan", dodaje. Mając w głowie cały ten rozmiar tej dużej kolekcji zastanawian się jak to wszystko się dzieje, że trzyma to w doskonałym porządku, w każdej chwili wina są gotowe do picia- "wszystko jest w mojej głowie"- odpowiada. "Mam spis wszystkich win w komputerze, ale nigdy z niego nie korzystam"

Sam, lub z rodziną Lee regularnie podróżuje do Francji i Włoch, bierze równierz udział w spotkaniach kolekcjonerów wina w Północnej Ameryce, wymieniając butelki z takimi zbieraczami jak Jancis Robinson, Michael Broadbent, i Hugh Johnson. Lee uważa się za "szczęśliwca", że został zaproszony na takie spotkania, ale reputacja którą się cieszy dzięki własnemu podniebieniu, sugeruje, że naprawde zna się na rzeczy. Ostatnio nawet został poproszony o wyrażenie własnej opinii przez guru win, Marka Oldmana w jego zdobywającym różne nagrody przewodniku po winach- "Oldman's Guide To Outsmarting Wine's".

"Nie możesz przez dłuższy czas czytać o winie i nie być spragnionym"

Lee uważa równierz swoje rodzinne Toronto za miejsce gdzie można dobrze zjeść i napić się dobrego wina. Jako kolekcjoner, który często je poza domem, cieszy się z nowego prawa, które zostało wprowadzone w Ontario. Prawo to pozwala klientom na przynoszenie ich własnych win i Geddy jest pewien, że wkrótce zobaczymy więcej restauracji, w którch będzie można korzystać z takiej możliwości. Restauracjom w innych miastach, w których obowiązuje zasada BYOW( Bring You Own Wine- Przynieś swoje własne wino), Geddy przypisuje komentarz: zadzwoń najpierw żeby mieć pewność, że wina, które chcesz przynieść nie ma na liście restauracji; bądź pewnien tego co przynosisz z domu, w końcu poczekaj aż kelner przyniesie lampkę tego Haut-Brion' 85 i otwórz korek z hałasem- no i daj mu napiwek.

System BYOW rozrasta się na boki, ale Lee obawia się, że monopol LCBO nałożony na przemysł utrudni wyrośnięcie Toronto na prawdziwe winne miasto. "Nie wiem dlaczego się na to godzimy"- martwi się. Ale jako minimum Lee sugeruje otwierać sklepy z dobrym winem, dzięki czemu nawet mniejsze wytwórnie, które nie reprezentują głównych interesów LCBO mogłyby powstawać- a zbieracze chętniej by do nich przychodzili." Dobre wino kończy się na rzeczach których nie ma tam, gdzie robią swoją forsę, więc niech zostawią nas w spokoju."- prosi w akcie desperacji- "Uwolnijcie nas, LCBO!".

Przy nadarzającej się okazji Lee nie odrzuca możliwości otworzenia własnej wytwórni, albo pójścia w ślady takich gwiazd jak Francis Ford Coppola, czy Greg Nolman, którzy z sukcesami rozpoczęli kariery sprzedawców win. "Każdy kto kocha wino śni o tym, żeby mieć własną winnnice"(chodzi tu o dużą, bardziej zawodową winnice, niż tylko tzn. piwnicę winną, którą w rzeczywistości dysponuje Geddy.) mówi- ale narazie wymazuje taką możliwość z głowy.

Rozmawiając o jego planach na przyszłość nie mogę się powstrzymać od pytania na temat tego, co otworzyłby, gdyby dzisiejsza noc miała by być ostatnią możliwością odkorkowania butelki. Marszczy swój nos." Wino jest do zabawy z przyjaciółmi", wyjaśnia, a jego twarz wraca do poprzednego wyglądu. "Nie uważam, że wino to moje największe bogactwo. Jeśli spotkam kogoś, kto jest tak samo zafascynowany winami co ja, będą radosny móc otwierać kolejne butelki wszystkiego co jest w mojej piwnicy. W końcu to tylko następna okazja, na nową znajomość". Tak trzymać.


ULUBIONE WINA GEDDY'EGO

Niech twoja piwnica się zatrzęsie. Niektóre z ulubionych win Geddy'ego wybrane z "Oldman's Guide ToOutsmarting Wine"*

Czerwone Burgundzkie : Chambolle- Musigny, Vosne- Romanee, Volnay,

Georges Roumier, Dugat- Py, Jayer, Arnoux, Lafarge

 

Północny Rodan: Chave, Gentaz- Dervieux, Guigal, Jamet

 

Wschodni Rodan: Les Cailloux , Mont- Olivet, Rayas, Beaucastel

 

Barolo i Barbaresco: Altare, Scavino, Sandrone, Mascarello, Giacosa

 

Białe Rodan: "Świetne z homarami. olejste i mocne". Chave, Guigan,

Paret, Beaucastel Vielles Vignes.

 

Białe Bordeaux: "Niczym miód". Haut-Brion, Laville- Haut- Brion, Chevalier,

Smith- Haut- Lafite

 

Cru Beaujolais: "Nie ma nic lepszego do codziennego obiadu". Diochon,

Thivin, Duboeuf.

 

*http://muzyka.onet.pl/mr,1009771,plotki.html

 

 

 

 


[Z archiwum R]  [Strona główna]